Lutowe spotkanie Ojcowskiego Klubu w Gdańsku 26.02.2026
Lutowe lęki, czyli czego boi się współczesny tata?
Lutowe spotkanie Ojcowskiego Klubu w Gdańsku odbyło się w naszym niezastąpionym miejscu – u partnera spotkań, czyli w Liceum Columbus. Klimat jak zawsze sprzyjał rozmowom: kawa ciepła, krzesła wygodne, a tematy… no cóż, już mniej wygodne 😉
Temat przewodni brzmiał: „Lęki współczesnego ojca”. Czyli mieliśmy odwagę zapytać samych siebie: czego tak naprawdę się boimy jako dzisiejsi ojcowie?
I powiem Wam szczerze – nie przypuszczałem, że ta lista może być tak długa.
Burza mózgów, czyli tata też człowiek
Po wstępie Radka ruszyła prawdziwa burza mózgów. Hasła padały jedno po drugim, a ja siedziałem i myślałem: „Serio? Ja też tak mam!”.
Oto tylko część ojcowskich lęków, które wypłynęły:
Czy jestem wystarczająco dobrym ojcem?
Czy moje braki nie zaważą na życiu moich dzieci?
Czy nie jestem zbyt pobłażliwy… albo zbyt surowy?
Czy naprawdę rozumiem potrzeby mojego dziecka?
Czy nie utracę szacunku i autorytetu?
Czy będę miał z nim/nią dobre relacje za 10–15 lat?
Czy nie wpadnie w złe towarzystwo?
Czy świat, który pędzi jak szalony, go nie „połknie”?
I nagle okazało się, że pod twardą kurtką, służbową marynarką czy roboczą bluzą kryje się serce, które bardzo chce dobrze.
Bo prawda jest taka: lęk najczęściej mówi o tym, że nam zależy.
O czym mówi mój lęk?
W drugiej części spotkania zaczęliśmy się zastanawiać:
👉 O czym tak naprawdę mówi ten lęk?
👉 W co mogę go przekuć?
👉 Jak z nim pracować, zamiast udawać, że go nie ma?
Bo można lęk przykryć żartem.
Można zagłuszyć pracą.
Można udawać, że „prawdziwy facet się nie boi”.
Ale można też zrobić coś odważniejszego – przyznać się do niego i zamienić go w działanie.
Co nam pomaga?
Z naszej dyskusji wyłoniło się kilka bardzo konkretnych sposobów:
1️⃣ Rozmowa z bliską osobą
Najczęściej – z żoną.
Bo kto zna nas lepiej? Czasem jedno zdanie: „Dobrze sobie radzisz” potrafi zdjąć z pleców 20 kg niewidzialnego ciężaru.
2️⃣ Regularny czas 1 na 1
Nie „przy okazji”. Nie „jak się uda”.
Tylko świadomie zaplanowany czas tylko dla dziecka. Bez telefonu. Bez pośpiechu.
To tam buduje się relacja, która później wygrywa z „złym towarzystwem”.
3️⃣ Jasne granice
Dzieci wbrew pozorom lubią granice.
One dają poczucie bezpieczeństwa.
A my – jako ojcowie – nie tracimy autorytetu przez stawianie granic. Tracimy go przez brak konsekwencji.
4️⃣ Rozmowa z dziećmi
Nie wykład. Nie kazanie.
Rozmowa.
Czasem wystarczy zapytać: „Co u Ciebie?” i naprawdę wysłuchać odpowiedzi.
Największe odkrycie wieczoru
Dla mnie osobiście największym odkryciem było to, że nie jestem sam w tych lękach.
Każdy z nas coś niesie.
Każdy czasem myśli: „Czy ja to ogarniam?”.
I wiesz co? Już samo to pytanie świadczy o tym, że jesteś zaangażowanym ojcem.
Bo obojętny tata nie zadaje sobie takich pytań.
Z niedosytem… i nadzieją
Spotkanie skończyło się z lekkim niedosytem. Dyskusja mogłaby trwać jeszcze długo – mimo późnej pory i zmęczenia po całym dniu pracy.
Ale to dobry znak.
To znaczy, że temat żyje.
Że chcemy być lepsi.
Że ojcostwo nie jest dla nas „dodatkiem”, ale misją.
Już za miesiąc kolejne spotkanie i kolejny – na pewno ważny i inspirujący – temat.
A dziś zostawię Cię z jedną myślą:
👉 Twój lęk nie jest dowodem słabości. Jest dowodem miłości.
A miłość – dobrze poprowadzona – zawsze znajdzie drogę.
Do zobaczenia na kolejnym spotkaniu, Tato 💪








Komentarze
Prześlij komentarz